Joanno!
wieść o tym, że moge być sławna oszołomiła mnie nie mniej niż nie jeden mały dziabnięty na lewą nóżkę. potrzebowałam trochę zeby sie otrzepać i cos tu sklecić. a więc przybywam choć może nie tak otwarta, pewna siebie i spontaniczna jak Ty ale jednak się kolegujemy czasem, to chyba o czymś świadczy i mam nadzieje, że nie tylko o tym, że przeciwieństwa się przyciągają.
nie będe powracać do tematu alkoholowego mimo tego, ze najbardziej zaciekwaiłby naszych czytelników.większość z nich to przecież nasi wspólni znajomi, których tu napuścimy żeby nie było pusto.
chciałam sprostować pewną informacje o mnie, tu po lewej stronie jak spojrzysz, tam gdzie jest to moje ładne zdjęcie. swoją drogą mogłam Ci przesłać pare też innych moich.mam bardzo fajne. takie z jarzębiną jedno i dwa nad stawem, mam też takie z gołym brzuchem, jak jeszcze miałam piercing w pępku. co jak co ale to by nam dodało polotu. za piar odpowiedzialna będe ja, tak sobie teraz mysle.
a więc sprostowanie: w Międzylesiu nie odbywa się żaden konkurs na Drwala Roku. wiem, że nie miałaś okazji gościć w moim rodzinnym mieście w okresie wakacyjnym, a tym samym ominęły Cie znane w gminie Dni Miedzylesia, czyli tzw. czysta zabawa z czystą. mamy coś podobnego za to, a mianowicie: Wbij gwoździa! za jednym zamachem trzeba wpierdutać gwoździa w belke, kto głębiej ten ma skrzynkę kilera albo libera. juz nie pamietam nazwy tego piwa. nie lada gratka bo szanse masz tylko jedną.wiem o tym dużo, bo pomysłodawcą jest mój sąsiad Rafał, włąściciel tartaku z resztą, który udostępnia belkę. jesteś z miasta nie wiem, czy wiesz, co to tartak. to tyle ze zmian, które chciałam tutaj wprowadzić, to dlatego, żebyśmy od początku podąrzały drogą prawdy i rzetelnych informacji, chociaż wiem, że to prawie niewykonalne dla przyszłej dziennikarki.
Szkocja o tej porze, pytasz, mój Krasnalu?? nie wiem jak cała, ale stolica daje rade. jednym z powodów jest to, ze w tym miesiącu buty przemokły mi tylko 3 razy, a drugim to, że tu mieszkam. każdy jest zaskoczony, ze tak mało pada i tak sobie chodzą na letniaka w balerinach a jak pierdutnie to sie nie pozbierają. potem śmierdzi stęchlizną w autobusach, każdy z osobna jest miss podkoszulka. mama mi juz nie raz mowiła żebym sobie kupiła te kalosze (ma je nawet butik, w którym jestem asystentem sprzedaży i mam zniżke pracowniczą) ale ja powtarzam, że nie po to przyleciałam z wioski, żeby w mieście w gumowcach chodzić.
no to wykręcam te swoje trampki, kiedy już woda sięga kostek. poza tym to istna polska złota jesień w tej Szkocji, co potwierdzi pewnie jedna szósta z 10 tys. rodaków, których codziennie spotykam na drodze do my job.
o moim obecnym życiu nie będe tu dużo pisać bo powieje nudą i będzie wilgotno. z racji miejsca zamieszkania to slowo przylgnie do mnie na stałe. Wilgotna Marta- to też dobre hasło-wabik na naszych przyszłych fanów.
rzecz najważniejsza, pora na nią przyszła.
w tym roku przyjęłam za tradycję zapominanie o ważnych datach. zaliczyłam już trzy konkretne wtopy a ta z soboty jest czwarta i równie kolosalna. z pierwszymi trzema mi sie upiekło i zostałam rozgrzeszona, nie wiem jak pójdzie z ostatnią.??
pozornie trudno zapomnieć o takim dniu, tym bardziej, kiedy moja mama ma to samo trzy dni poźniej. a jednak mi sie udało, a wine zwale na tryb życia business woman.
Joaśku sorka że mi umknęło Twoje pierwsze dzieścia:(
była to sobota, więc mam nadzieje, że zrobiłaś clubbing i błyszczałaś na parkiecie, jeszcze bardziej niż wtedy, gdy idziemy razem w miasto na weekendowe polowanie.
słodkie życzonka dostaniesz na priv :*
na razie kończę, bo rano znów ktoś będzie musiał użyć drapaka, żeby mnie zeskrobać z łóżka:(
ps. wielkie sory za błędy językowe. te ciągłe zagraniczne wyjazdy służbowe mieszają mi w słowniku.
pisała Marta zza wielkiej wody
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz