Nie bij. Jeszcze nie masz o niczym pojęcia, ale sama, nie dalej jak wczoraj, pisałaś mi, że za ratowanie świata trzeba się wziąć rychło, bo ma się kończyć podobno. Tak pomyślałam, można się przekonać, co bawi tylko nas a co cały uniwersum (już od początku chcę żebyśmy mądrze wypadły zobacz!). Co prywatniejsze sprawy, typu kto z kim i dlaczego, to zawsze zostawimy sobie na jakiś facebookowy, czatowy deser, a wszystko inne będziemy tu popychać. Nad Wrocławiem dziś jakaś atmosfera bolącej głowy, ale nie myśl, że znowu szalałam ciemną nocą. Dzieje się to tak po prostu. Na wódkę u nas trwa nagonka, także powiem Ci, mogłabyś się nie odnaleźć w panujących tu teraz warunkach. Chociaż zafascynowała mnie Twoja złota rada:"w Międzylesiu już doszedł ten lewy alkohol i mówią na niego F16, ale
podobno jak się przecedzi przez chleb, to Cie nie zabije, ale wzmocni.". Wszystko fajnie, ale w mym rodzinnym mieście F16 popija się od lat w niejednej klatce poniemieckich kamienic. Także z czym do ludzi moja droga! Stasiu Gębka już ponad pięć lat temu miał z tego tytułu drobne zdrowotne komplikacje. Widocznie poszedł na całość i nie przecedził przez chleb, szalony!
O egzaminie Ci nic nie mówię moja droga, gdyż mnie również nic o nim nie wiadomo! Pani Zosia z dziekanatu powiedziała: "Zadzwonię", ale ja już na niejednym castingu to słyszałam. Zwykle po czymś takim telefon milczy jak zaklęty! Także mam spore wątpliwości, czy aby na pewno dotrze do mnie informacja o terminie. Istnieje też możliwość, że nie tylko Ty i ja nie mamy o nim pojęcia. Co jeżeli nawet sama pani Zosia wciąż nic o tym nie wie?! Pozostaje mi tylko głęboko wierzyć, że to jedyna możliwa wersja wydarzeń i że jak pani Zosia tylko się czegoś dowie, to w trybie natychmiastowym da mi znać. W sumie pani Zosia to istne pozłacane srebro. Zawsze miła, zawsze pomoże, czasem nawet się uśmiechnie! Jest wyjątkiem od reguły, jeśli chodzi o obiegową opinię o paniach z dziekanatów. Podsumowując: jak będę cokolwiek wiedziała, dam znać, co byś mogła zmówić za mnie pacierz wieczorkiem.
O poceniu się w Clio napiszę coś pewnie następnym razem, o ile zdołasz wyjść z szoku i odpisać mi do poniedziałku. Bo trzeba Ci wiedzieć, że właśnie w ten piękny dzień, który zarazem otwiera mój (drugi!) rok akademicki, mam kolejną jazdę elką. Także będąc pod wpływem świeżych doznań, z pewnością lepiej opiszę Ci co czułam wysiadając z samochodu. Choć to nie będzie już to samo, co działo się ze mną w sierpniowym, trzydziestostopniowym upale. Kończę ten temat, bo jeszcze ktoś by pomyślał, że dziewczynki też się pocą. Bzdura.
Tak a propos poniedziałku. Zastanawiam się w jaki sposób wyobrazić sobie powrót na uczelnię po półrocznych wakacjach. I powiem Ci, że nawet przy mojej imponującej wyobraźni - nic mi się nie wyświetla w głowie. Teraz chętnie ponarzekałabym na to, że to niemożliwe, że jestem na ekonomii, ale zaczekam z tym do rozpoczęcia roku. Potem będę to mogła pełnoprawnie czynić, aż do okolic czerwca, chyba że wcześniej nie zdam! Hołhołhoł.
Powiedz mi jak Szkocja o tej porze roku. I co tam masz w głowie.
Joanna ;*